Dzisiaj jestem totalnie zmęczona, ale i zainspirowana do działania w kwestii mojego pisania. Od jakiegoś już czasu chodzi za mną pomysł na książkę. Jedyną przeszkodą na drodze do jej pisania był brak wiary w siebie i w swoje możliwości wytrwania w procesie pisania na tyle długo, żeby ją ukończyć, poprawić i wydać. Dzisiaj zupełnie przypadkiem natknęłam się na książkę Julii Cameron dla pisarzy. Czytam ją i już mam plan działania na najbliższy tydzień. Marzy mi się napisać dobrą, inspirowaną życiem powieść. Wierzę, że to się w końcu uda. Poza tym staram się za dużo nie myśleć, organizować sobie czas, poza wieczorami, które z reguły mam zajęte. Ostatnie dwa dni wytrwałam w porannym, krótkim, ale zawsze, ćwiczeniu jogi. Mam nadzieję, że to pomoże mi trochę przestawić się na healthy lifestyle i docelowo pozbyć się nałogu palenia. Ale - baby steps. Jestem z siebie mniej więcej zadowolona. Do tego ten blog mobilizuje mnie do podzielenia się z bardzo wąsko rozumianym światem co tam u mnie. Chy...