Przejdź do głównej zawartości

Posty

plany

Dzisiaj jestem totalnie zmęczona, ale i zainspirowana do działania w kwestii mojego pisania. Od jakiegoś już czasu chodzi za mną pomysł na książkę. Jedyną przeszkodą na drodze do jej pisania był brak wiary w siebie i w swoje możliwości wytrwania w procesie pisania na tyle długo, żeby ją ukończyć, poprawić i wydać. Dzisiaj zupełnie przypadkiem natknęłam się na książkę Julii Cameron dla pisarzy. Czytam ją i już mam plan działania na najbliższy tydzień. Marzy mi się napisać dobrą, inspirowaną życiem powieść. Wierzę, że to się w końcu uda. Poza tym staram się za dużo nie myśleć, organizować sobie czas, poza wieczorami, które z reguły mam zajęte. Ostatnie dwa dni wytrwałam w porannym, krótkim, ale zawsze, ćwiczeniu jogi. Mam nadzieję, że to pomoże mi trochę przestawić się na healthy lifestyle i docelowo pozbyć się nałogu palenia. Ale - baby steps. Jestem z siebie mniej więcej zadowolona. Do tego ten blog mobilizuje mnie do podzielenia się z bardzo wąsko rozumianym światem co tam u mnie. Chy...
Najnowsze posty

szczęście

pragnę bardziej. chcę więcej. kto może mi to dać. tylko ja. tylko literatura. tylko muzyka. tylko pisanie. kocham się zatracać. kocham kochać. kocham się w kochaniu.  a teraz wypadałoby. a teraz należy. teraz powinnaś zrobić to i to.  chcę uciec. być zbiegiem. żyć na obrzeżach tego, co inni nazywają życiem. dla mnie byłoby to epicentrum. źródło.  oczywiście, boję się robić zbyt dużo w tym kierunku. z wiekiem stałam się bardziej ostrożna, asekurancka. zadowalam się erzacem tego, czego pragnę.  obok mnie leży nagie ciało kobiety, którą spotkałam na przystanku autobusowym. raczej dziewczyny. była przepiękna i patrzyła na mnie długo. leżę sama i śni mi się sen.  a teraz wypadałoby zagryźć zęby. a teraz należy siedzieć cicho. teraz powinnaś być odpowiedzialna. zrobić sobie dziecko. wziąć kredyt na mieszkanie. znaleźć stabilną posadę. gotować. kobieto, masz tyle lat ile masz. na pewne rzeczy jest już za późno.  to prawda, nie chcę popaść w jakieś dziaderstwo. kto...

poza depresją

obudziłam się ze złego snu. śniła mi się średniowieczna anglia. byłam kimś na pozór mało znaczącym, ale jednocześnie czułam się wyjątkowo. jechałam na koniu, kiedy zobaczyłam kościół, a w nim księżniczkę biorącą ślub. podjechałam i jako oddana poddana złożyłam pokłon młodej parze. nie wiedziałam jak się składa pokłony parze dworskiej, więc tylko dygnęłam nie schodząc z klaczy. wiedziałam, że robię coś źle, ale jednocześnie ufałam księżniczce, że mi wybaczy. wiedziałam, że kocha swoich poddanych, jest dobra. uśmiechnęła się do mnie dając do zrozumienia, że zgodnie z moim poczuciem, dla niej jest bez znaczenia jak się przywitałam. w tym momencie kościół oraz wszyscy obecni na ceremonii (nagle zrobiło się tam więcej osób, wcześniej to była tylko para młodych i ktoś kto zajechał tu razem ze mną, ale nie wiem kto to był) zostali zaatakowani. leciały na nas podpalone strzały wroga. wiedziałam, że muszę uciec, ale zsiadłam wcześniej z konia, żeby uczestniczyć w ceremonii. zaczęłam biec, ratow...

dojrzałe kochanie

siedzę w pokoju, w którym pracuję. ciągle nie dociera do mnie, że potencjalnie jestem tu na zawsze. nieustannie, w odniesieniu do większości ludzi, czuję się jak zdrajczyni. może nie do większości, ale do wielu. jakby to, że miałabym walczyć o własne szczęście wiązało się z ogromnym poczuciem winy. miało kogoś rozczarować. trudno jest mi się odseparować od tego uczucia zdrady, tego, że kogoś zawodzę będąc sobą. czy naprawdę nieustannie kogoś zawodzę? przecież wiem, że nie mogę brać odpowiedzialności za cudze samopoczucie, jeżeli tej osoby nie krzywdzę. poza tym to siedzi przede wszystkim w mojej głowie. wcale nie spotyka mnie w realu większa kara niż ta którą tworzę we własnej głowie. bo czy krzywdą jest poszukiwanie siebie, dokonywanie własnych wyborów? zwłaszcza tych trudnych, ale nie tylko. przecież nie, a czasami mam poczucie jakby tak było.  mam też jednak w sobie ogromnie dużo siły. wiem, że umiem kochać innych w sposób, w który jestem odrębną jednostką bez winy. czuć, współo...

łabędzi śpiew

To pierwszy raz jak piszę stąd tym razem. Czuję się dziwnie, ale to pewnie, a raczej na pewno przez jet-lag. Wypiłam kawę, wstałam przed wszystkimi, boli mnie kręgosłup, muszę kupić poduszkę otropedyczną. Jest piękna pogoda. Lubię to, że mogę siedzieć na tarasie w piżamie i jest mi ciepło. Owiewa mnie ciepły wiatr, przez chmury prześwieca słońce i rozmawiam z małą czarną plamką na lewej komorze. czym jesteś mały czarny punkciku wdzierający się do mojego serca? chciałabym napisać o tobie coś pełnego miłości i zrozumienia. widzę jak się zagnieżdżasz. robisz sobie miejsce, pewnie na zawsze. mała plamko na tle czerwieni serca, nie wyproszę cię stąd. pewnie nawet nie mam takiej mocy. zaczynasz spokojnie mówić mi o tęsknocie, którą ja do tej pory umiałam jedynie wykrzykiwać. kiedyś krzyczało we mnie wszystko. miłość była miłością!, żal ŻALEM. ty mówisz do mnie z małej litery, zakładasz, że już wszystko rozumiem i potrzebuję jedynie małego przypomnienia. jesteś przypowieścią w moim ciele. wsz...